Uzależnienie dziecka od siebie

dziecko i mamaNadopiekuńcze mamy często same doprowadzają do zbyt silnego uzależnienia dziecka od siebie. Wyręczają malca we wszystkim, oczekują wyłącznej miłości. W efekcie wychowują niezaradnego, zalęknionego człowieka.

Już u małego dziecka widoczne są pewne predyspozycje do zostania maminsynkiem. Dziecko boi się obcych, źle reaguje na zmianę otoczenia. Starsze dzieci, które są bardzo silnie związane z mamą, zazwyczaj nie chcą zostawać w domu pod opieką babci czy opiekunki, nie uśmiechają się do osób, które je zagadują, odwracają głowę, chowają się za mamę i nie wypuszczają z rączki jej ręki. Nie lubią chodzić na plac zabaw, gdzie jest dużo dzieci – wolą stawiać babki z mamą. Często są niezaradne i płaczliwe.

Już samo rozstanie z mamą jest dla niego dramatem – malec potrafi płakać przy rozstaniach nawet przez kilka miesięcy. Zdarzają się także takie dzieci, które w ogóle nie nadają się do przedszkola. Pobyt tam jest dla nich udręką. Nie ma mamy, która udzieliłaby instrukcji, co trzeba robić, która ubierze i nakarmi, przypomni o wytarciu nosa. Nie ma mamy… i jest tragedia. Pani ma w grupie kilkanaścioro dzieci i nie poświęca naszemu maminsynkowi tak wiele uwagi. Maluch ma zazwyczaj kłopoty z nawiązywaniem kontaktu z rówieśnikami, popłakuje po kątach i zdarza się, że staje się w grupie pośmiewiskiem czy kozłem ofiarnym.

Dziecko, któremu nie pomożemy w usamodzielnieniu, będzie mieć także kłopoty w życiu dorosłym, np. w podejmowaniu decyzji czy zaaklimatyzowaniu się w nowym miejscu pracy.